Geoblog.pl    yolkameru    Podróże    WĘDROWCY DHAMMY, czyli autostopem przez Tajlandię, Birmę, Kambodżę, 2016    Ayutthaya, czyli ruiny świątyń, słonie i rytuały
Zwiń mapę
2016
01
kwi

Ayutthaya, czyli ruiny świątyń, słonie i rytuały

 
Tajlandia
Tajlandia, Ayuthaya
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 14201 km
 
Ayutthaya w wiekach średnich, przez ponad 400 lat pełniła rolę stolicy Tajlandii. Pod koniec XVII wieku mieszkało tu ponad milion osób, co dwukrotnie przekraczało liczbę mieszkańców ówczesnego Londynu (info. wikipedia) i mieściło się tu ponad 1700 świątyń. Obecnie zostały tylko ruiny kilkunastu z nich. Poszczególne części parku historycznego są rozrzucone po rozległym terenie, warto więc wcześniej zaplanować sobie, co chce się dokładnie zobaczyć.

My przed wschodem Słońca już na rowerkach i jedziemy do pierwszej świątyni, Wat Mahathat, ze słynną głową Buddy w konarach drzew.
Jesteśmy pierwsi, i prawie jedyni (poza jednym panem), bo oficjalnie wejście do ruin dopiero od 8:00 rano :) Bilety kupujemy od pana, który zamiata przed kasą (50 Bhat).

Pobliski Wat Ratchaburana pomijamy, bo są remonty, a wejście też 50 Bhat.

Jedziemy dalej, na wschód, za rzekę. Na tutejszy "pływający market". Nie warto, tylko w nazwie on pływa. Owszem jest kanał, a przy nim sklepiki, pomosty, łodzie na wodzie, które pewnie kiedyś pływały.

Obok tzw. wioska słoni. Nie warto! Kilkanaście więzionych słoni, które służą do wożenia turystów. Zatrzymujemy się tutaj na dłuższą chwilę, kręcimy filmy, i robimy zdjęcia, obrazujące to, jak te zwierzęta są traktowane. Łańcuchy, ostro zakończone narzędzia, którymi uderza się je w najbardziej czułe miejsca. Malutki słonik przywiązany do matki, cały czas się szamocze. Duży słoń, ślepy na jedno oko stoi z boku, szuka trąbą czegoś do jedzenia, bo pod nim tylko kilka patyczków, które już nie nadają się widać do jedzenia. Stoję przy nim długo, przytulam się, płaczę, patrzymy na siebie... Jakaś kobieta podchodzi po kilku, czy kilkunastu minutach do mnie i mówi, że to już stary słoń, ma 19 lat... Stary?? Słonie na wolności spokojnie dożywają 50 lat!! Niestety te w niewoli, także w zoo, ponad połowę krócej... Ludzie, którzy tu pracują są nieczuli i agresywni. Krzyczą na nas, że nie możemy robić zdjęć. Ale i tak robimy, w bardziej niewidoczny sposób (Fujifilm T-X1 na to pozwala).

W tym miejscu nasza radość zgasła...

Posiedzieliśmy chwilę nad wodą, zjedliśmy ryż z warzywami. I pojechaliśmy dalej.

Najpierw do świątyni Wat Yai Chai Mongkhon, gdzie znajduje się duży posąg leżącego Buddy, setki buddów dookoła świątyni i setki figur i figurek kogutów... Wstęp 20 Bhat, ale spokojnie można wejść nie płacąc, gdy tylko większy tłumek zrobi się przy bramie. My zapłaciliśmy, niepotrzebnie. Ładnie tu, sporo do zobaczenia, zielono wokół. Bardzo dużo wiernych Tajów, którzy palą kadzidła, ofiarowują kwiaty i modlą się. My idziemy pomedytować do świątyni, gdzie jest spokojnie w miarę.

Dalej, bardziej na południowy-zachód, kolejna świątynia Wat Phanan Choeng. Wewnątrz ogromny posąg siedzącego Buddy. Setki wiernych. I żadnego białego turysty. Tutaj też chcieli 20 Bhat przy wejściu. Ale Maciej powiedział Pani, że nie zapłaci, bo przyjechał tu medytować, a nie zwiedzać.
Akurat jakiś obrządek jest przy tym wielkim posągu. Ludzie siedzą wokół, ciasno, w kucki. Kupują takie długie szale, kawałki materiałów w kolorach pomarańczu. Później jesteśmy świadkami jak podają je kilku mężczyznom prowadzącym, a oni z rozmachem rzucają ten materiał na posąg Buddy. Krzycząc przy tym, śmiejąc się, wygląda to trochę na jakąś wróżbę, czyja szata dalej poleci, tym więcej radości:) Na koniec kilka takich wstęg jest puszczanych w tłum wiernych. My siedzimy w tym tłumie, i obserwujemy. Materiały podawane są ponad głowami i wszyscy się modlą. Na sam koniec jeszcze mnisi "święcą" przybyły tłum wodą.
A potem wchodzi kolejna tura wiernych.

Po tej wizycie promem przepływamy na drugi brzeg. I wracamy do naszego pokoju odpocząć.

Jeszcze dużo świątyń zostało. Ale uznaliśmy, że nam wystarczy. Po Angkor Wat i Bagan, te tutaj nie zachwycają nas już tak bardzo. Więc nic na siłę :)


 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Tajlandii
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Tajlandii. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Tajlandii, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (4)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 10.5% świata (21 państw)
Zasoby: 262 wpisy262 19 komentarzy19 676 zdjęć676 0 plików multimedialnych0